Sterowanie

Pierwsze doświadczenia i obserwacje w naszym życiu są jak suwaki na konsoli – unikalnie programują nasz sposób myślenia, a więc i nasze relacje ze sobą i światem zewnętrznym.

Próbujemy sterować tym, co materialne, wytworami naszego myślenia – próbujemy zmieniać innych ludzi, zmieniać sytuacje. Ale dopóki nie zmienimy naszego myślenia, wciąż od nowa będziemy wytwarzać to samo. Możemy zmienić jedynie dekoracje – robić to z innymi ludźmi, w innych okolicznościach – ale i tak wytworzymy ten sam rodzaj relacji, oparty na tym, w co gdzieś głęboko wierzymy na podstawie pierwszych doświadczeń; często przypadkowych doświadczeń, które jednak stały się naszymi nieświadomymi generalnymi przekonaniami.

System

Cokolwiek – nawet najprawdziwszego, najszczerszego – dasz systemowi, to system to przemiele po swojemu; razem z Tobą, jak zawartość z opakowaniem. Bo żeby rzucić wyzwanie sile masowej świadomości, przetrwać i zapoczątkować zmianę, trzeba nie mieć ceny, nie dać się kupić. Trzeba mieć dość siły, żeby się przeciwstawić, i umieć czerpać satysfakcję z bycia poza społecznymi kategoriami.

Odbicie

Ludzie funkcjonują jak naczynia połączone. Kiedy mamy z kimś bliższą relację i drażni nas coś w drugim człowieku, to zazwyczaj próbujemy wpłynąć na tę osobę, żeby się zmieniła. Tłumaczeniem, prośbą, groźbą, jak kto umie. Na ogół efekt jest odwrotny – im bardziej naciskamy, tym gorszy rezultat. Bo zachowanie innych jest reakcją na nasze zachowanie, więc im bardziej my nasilamy swój schemat, tym silniejsza jest ta sama odpowiedź z drugiej strony. 

To bardzo niepopularna prawda, ale żeby zmienić coś w zachowaniu innych, trzeba zmienić coś w sobie, a wtedy zmieni się także ich odpowiedź.

Polubić znielubione

Akceptacja, a nawet adoracja z czyjejś strony nie wystarczy, żeby polubić to, czego nauczyliśmy się w sobie nie lubić. Ale wystarczy do tego, żeby nabrać odwagi do zmierzenia się ze swoimi demonami i podważenia fałszywych przekonań na swój temat, które generują ten brak samoakceptacji. Bo przełącznik do zmiany jest zawsze wewnątrz; na zewnątrz jest inspiracja, żeby go użyć.

Lepsza wersja

Nie można niczego poprawić zanim nie zobaczy się tego takim, jakie jest. Jeśli chcemy pokazać innym dopiero ulepszoną wersję siebie, jesteśmy skazani na życie w stałym lęku – nigdy nie będziemy czuć się na to wystarczająco dobrzy, bo wiemy, że zawsze możemy być lepsi. Tak działa umysł, produkując scenariusz z połączenia sprzecznych przekonań: tego pochodzącego z miłości, że możemy się dowolnie zmieniać, i tego pochodzącego z lęku, że ta zmiana jest możliwa pod pewnymi warunkami, kiedyś, jakoś – potencjalnie, nie tu i teraz.

Miłość zaczyna działać cuda w momencie, kiedy zaakceptujemy siebie bezwarunkowo, takimi jacy jesteśmy – tak, jakbyśmy tacy mieli zostać na zawsze. Wtedy dopiero uzyskujemy wolność do nieograniczonego zmieniania siebie.