Przekonanie

Ludzka logika mówi, że kiedy jednemu się daje, to drugiemu się zabiera, bo jesteśmy odizolowanymi samotnymi wyspami, a dobra są ograniczone.

Prawo energii mówi, że zabranie komuś (także sobie) krzywdzi wszystkich, a danie jednemu (także sobie) wspiera wszystkich, bo jesteśmy częścią tej samej sieci energetycznej – wszyscy pomnażamy to samo światło lub tę samą ciemność.

W co wierzymy, to sobie tworzymy. Sami sobie, i sobie nawzajem.

„Nie myśl o słoniu” cz.2

Nie myśl o słoniu. Oj, obrazek słonia staje Ci przed oczami. Jeszcze raz. NIE myśl o słoniu, z całej siły NIE myśl o słoniu. Udało się? Jasne, że nie. Nie da się nie myśleć o czymś bez myślenia o tym 😁 Możesz nie myśleć o słoniu tylko wtedy, kiedy zastąpisz go czymś innym, pomyślisz o czymś innym, zajmiesz umysł innym obrazkiem.


A co ma słoń do rzeczy? Słoń nic, ale mechanizm warto zapamiętać, bo zbliża się czas, w którym składamy sobie życzenia, świąteczne i noworoczne, i kiedy robimy sobie postanowienia na Nowy Rok. I wtedy bardzo warto pamiętać o tym słoniu, a oto dlaczego. 🐘


Pomnażamy w swoim życiu nie to, co chcemy, tylko to, na czym skupiamy swoją uwagę i energię. Im więcej mamy przykrych wspomnień i doświadczeń życiowych, tym bardziej skupiamy się na obronie: „nie chcę tego więcej”. Nie chcemy nieprzyjemnych emocji, krzywdy, cierpienia, przeciążenia, straty, odrzucenia – ale myśląc o tym przywołujemy w umyśle właśnie obraz tego wszystkiego, jak tego słonia na początku tekstu; zasilamy to swoją energią i powodujemy, że rośnie, odtwarza się, zupełnie wbrew naszej woli.


To prawda, że żeby określić, czego chcemy, najczęściej potrzebujemy się dowiedzieć, czego nie chcemy. Jak to napisał Jesper Juul („Życie w rodzinie”): „Największą jasność co do naszych potrzeb zdobywamy wtedy, kiedy nie zostają zaspokojone. Nasze granice poznajemy, gdy ktoś je narusza, a charakter i głębię naszych uczuć, gdy tracimy grunt pod nogami.” Ale pozostanie na tym etapie i skupianie się na tym, co było nie tak, blokuje dostawanie tego, czego pragniemy, bo pomnaża tamten dawny stan, powoduje błędne koło tworzenia Znanego zamiast Nowego.


Dlatego zamiast życzyć komuś, żeby mial mniej obowiązków, życzmy mu wielu okazji do odpoczynku; zamiast mówić komuś, żeby nie był takim smutasem, życzmy mu radości; zamiast życzyć, żeby nie brakowało komuś pieniędzy, życzmy mu dostatku. Zamiast wyjścia z choroby życzmy zdrowia, zamiast wyjścia z bezrobocia życzmy znalezienia fajnej pracy. Wbrew pozorom różnica jest istotna: słowa tworzą obrazy, obrazy przyciągają emocje, emocje uruchamiają energię twórczą.


Brzmi to prosto, ale wcale takie nie jest. Spróbuj wyliczyć, czego chcesz, ani razu nie sięgając do zaprzeczenia (jak „nie chcę więcej…”, „nie chcę, żeby…”, „ma nie być…”). To trudne, bo im więcej mamy w życiu negatywnych doświadczeń, tym bardziej to, czego chcemy, jest brakiem czy odwrotnością tego, co znamy i czego nie chcemy; żeby wyobrazić sobie, co ma być, dla porównania sięgamy do obrazu tego, czego ma nie być. A im bardziej przywołujemy trudne wspomnienia, tym bardziej odgrzewamy powiązane z nimi emocje i powołujemy je do życia ponownie.


Dlatego warto trenować umysły w koncentrowaniu się na tym, co dobre i pozytywne, co chcemy „wyświetlić” wokół siebie. Nie życzmy sobie skończenia się pandemii, wyjścia z depresji, żeby ludzie przestali być tacy paskudni, żeby skończyła się izolacja, ciemność, zima i ograniczenia. Życzmy sobie zdrowia, radości, miłości, bliskości, ciepła i światła, dobrego świata. Zanim coś się zmaterializuje, musi zaistnieć w umyśle. Jakie więc obrazy będziemy mieć w umysłach, taką sobie wyświetlimy rzeczywistość. Po nowemu albo po staremu.

Magicznych Świąt! ✨💝🎄

Idealne dopełnienie

Pierwsza relacja z opiekunami jest pierwowzorem wszystkich innych relacji – ze sobą, z innymi ludźmi, ze światem. Staramy się na siłę powtórzyć to, co było w niej dobre i uniknąć tego, co pamiętamy jako krzywdę. Jedynie strategie są różne, w zależności od tego, jakie mechanizmy skopiowaliśmy z domu rodzinnego: jedni żądają, inni próbują zapracować czy zasłużyć; jedni oszukują siebie, inni oszukują innych. Efekt jest zawsze ten sam: niedosyt. Jak długo chcemy kontrolować innych, żeby dali nam to czego chcemy na naszych warunkach, tak długo jesteśmy od nich zależni – a więc słabi, wciąż w lęku, że zabraknie nam tych dostaw. Dopiero kiedy damy sobie sami to, czego poszukujemy u innych, przestajemy potrzebować tego zewnętrznego „rodzica” – emocjonalnie przestajemy być dzieckiem. Tam, gdzie żyliśmy pod presją, musimy stać się dla siebie wyrozumiali; tam, gdzie nie postawiono nam granic, musimy nauczyć się wymagać od siebie. Stając się dla siebie idealnym dopełnieniem swoich rodziców, zaczynamy widzieć siebie i innych ludzi bez zniekształcających okularów poczucia krzywdy i winy założonych w dzieciństwie. Wtedy rzeczywistość jak hologram zaczyna odbijać tę pełnię w nas samych – jako realizację, a nie tęsknotę, jako spełnienie, a nie jego brak.

Uczenie się

Najważniejszą umiejętnością człowieka pozwalającą zarówno na biologiczne przetrwanie jak i rozwój świadomości jest uczenie się. O ile natura rzeczy jest konsekwentna – wrząca woda zawsze oparzy, nie ma wyjątków – o tyle ludzie nie. Im bardziej jesteśmy niekonsekwentni wobec innych, tym bardziej utrudniamy im uczenie się. Na tym polega krzywdzenie dzieci, które się rozpieszcza: pozornie dostają wszystko co chcą, ale faktycznie ich uczenie się zostaje zablokowane przez brak konsekwencji rodziców i opiekunów. W dorosłym życiu skutkuje to tym, że próbują zmusić rzeczywistość i innych ludzi, żeby dostosowali się do ich potrzeb, nie potrafią zrozumieć konsekwencji swoich wyborów; żądają od otoczenia, żeby było ustępliwe wobec nich jak ich rodzice.

Przyciąganie

Nasz sposób myślenia przyciąga określone sytuacje i ludzi, określoną rzeczywistość – styl życia, rodzaj pracy, sposób w jaki wypoczywamy, jakość relacji z innymi. Jeśli nie czujemy się z tym dobrze i uważnie przyglądamy się temu odbiciu, możemy poszerzyć swoją świadomość siebie, zweryfikować przekonania, zmienić swój sposób myślenia. A wtedy nowe przyciągnie to, co do niego będzie pasowało – innych ludzi, inne sytuacje, inne okoliczności. I znowu jak lustro zapyta nas, czy podoba nam się to, co widzimy.

Logika skojarzeń

Emocjonalne skojarzenia nie rządzą się logiką. A raczej rządzą się logiką wieku, w którym powstały, a kolidują z logiką wieku, w którym nadal działają. Z punktu widzenia dorosłego przypominają skomplikowaną i bezsensowną zagadkę. Skojarzenie okazuje się jednak całkowicie sensowne z perspektywy dziecka, jest interpretacją rzeczywistości przez umysł dziecka z bardzo ograniczonym doświadczeniem. Innymi słowy jeśli potrafimy sobie przypomnieć własną bezkresną rozpacz z powodu zniszczonej różowej kredki w dzieciństwie, nie musimy być skazani na kupowanie stosów różowych ubrań w życiu dorosłym.

Każdy przymus, który odczuwamy, ma swoje dawne emocjonalne źródło.

Percepcja

Umysł jest maszyną, która na podstawie swojego doświadczenia automatycznie próbuje zaklasyfikować rzecz, człowieka czy sytuację do jednej z dwóch szufladek: białej (jest ok, nie zagraża) lub czarnej (nie jest ok, zagraża). Problem w tym, że tak naprawdę nic nie jest czarne lub białe, tylko w odcieniach szarości jak obraz w czarno-białym telewizorze, a klasyfikacja dokonuje się na podstawie bieżących danych – losowego oświetlenia i perspektywy. Dlatego ta sama rzecz, człowiek, sytuacja może być przekładana z szufladki do szufladki wiele razy – ale to nie te obiekty ciągle się zmieniają, tylko nasza percepcja. A my za każdym razem wierzymy, że jest tak, a nie inaczej.

Pomyłki i błędy

Pomyłka jest wtedy, kiedy z dwóch nieznanych dróg wybieramy tę niewłaściwą, tę, która nie prowadzi do naszego celu. Na tym polega poznawanie rzeczywistości.

Błąd jest wtedy, kiedy powtarzamy pomyłkę w nadziei, że coś przeoczyliśmy, że zdołamy zmusić rzeczywistość (ścieżkę), żeby zaktualizowała się do naszych potrzeb (zaprowadziła nas tam gdzie chcemy). To jest sygnał ostrzegawczy, że przestaliśmy widzieć rzeczy takimi jakimi są.

A kiedy powtarzamy błędy doskonale zdając sobie sprawę, gdzie nas zaprowadzą, to oznacza, że straciliśmy kontakt z rzeczywistością i działamy w niewoli emocjonalnego przymusu, pozwalając autorowi programu w naszym umyśle wybierać za siebie. A to oznacza, że dojdziemy tam, gdzie on chce, nie tam, gdzie my chcemy.

Komunikowanie się

Im więcej robimy założeń, tym mniej się komunikujemy. Im mniej się komunikujemy, tym bardziej zamykamy się w świecie swoich założeń. Niebezpieczeństwa są dwa – możemy przestać umieć się porozumiewać i możemy nagle obudzić się w świecie równoległym do rzeczywistości. Każdy w swoim.

Dialog z rzeczywistością

Przymusy tworzone przez ego każą nam się nerwowo spieszyć z lęku, że coś stracimy, że coś nas ominie i w efekcie powodują katastrofę. To tak jakby samolot przyspieszał maksymalnie swój lot – a potem nie miał gdzie wylądować, bo nikt się go nie spodziewał w tym czasie.

Rzeczywistość jest partnerem, dopóki prowadzimy z nią dialog, ale kiedy zaczynamy ją zmuszać, obchodzić, oszukiwać, naginać do swoich potrzeb – odpłaca nam tym samym.

Ludzki umysł zna tylko to, czego sam doświadczył – na tej podstawie tworzy scenariusze przyszłości. Jeżeli rzeczywistość odbiega od takiego scenariusza, umysł kwalifikuje to jako problem, stratę. Właśnie ten moment wyrywa nas z harmonii z tym co jest – zaczynamy działać gorączkowo, żeby problemowi zapobiec lub go odwrócić, przestajemy słyszeć głos swojego prawdziwego ja i widzieć to, co naprawdę się dzieje. 

Możemy albo poddać się przekonaniu umysłu opartego na przeszłości, pójść za lękiem i walczyć o to, co się zna i tworzyć w kółko to samo albo zignorować to przekonanie i zaufać miłości, która proponuje inne rozwiązania.