Wierzę czy wiem?

Kiedy czegoś doświadczyliśmy, „wiemy” – nasz umysł traktuje to jak dane nie podlegające dyskusji, choć jest to nasze pojedyncze, konkretne, losowe doświadczenie: jeśli ktoś nas skrzywdził, WIEMY, że ludzie są źli, jeśli nie – WIEMY, że ludzie są dobrzy. To tzw. prawda subiektywna: coś absolutnie prawdziwego dla nas, w kontekście naszego doświadczenia – ale jednocześnie coś, co nie musi być prawdziwe dla kogoś o innym doświadczeniu.

Kiedy polegamy na wiedzy umysłu, nieświadomie prowokujemy sytuacje podważające nasze przekonania – prowokujemy doświadczenia inne od dotychczasowych, żeby uwolnić się od fałszywej generalizacji (bo w rzeczywistości ludzie mogą krzywdzić albo nie).

Kiedy uwalniamy się od schematu, w jaki wepchnęło nas nasze doświadczenie, zaczynamy słyszeć wewnętrzny głos niezależny od naszego doświadczenia – zaczynamy wierzyć w coś nie umiejąc tego logicznie wytłumaczyć, np. że ludzie są dobrzy z natury – mimo, że ktoś nas skrzywdził. To tzw. prawda obiektywna, jednakowa dla wszystkich, niezależna od doświadczenia, wychowania, kultury, wykształcenia i innych czynników – taka sama prawda, do której dochodzą wszyscy, którzy ośmielają się zakwestionować swoje doświadczenie życiowe jako generalną regułę funkcjonowania świata.


Ci, którzy wierzą w dane zapisane w swoim umyśle, „wiedzą” – są jak ludzie kłócący się o różnice międzyludzkie bazując na ubraniu, jakie nosimy. Ta „wiedza” generuje konflikty i problemy, jest jak mówienie różnymi językami bez możliwości porozumienia.Ci, którzy zawierzyli temu co czują, co jest zapisane w sercu czy duszy – czemuś większemu niż własne doświadczenie – są jak ludzie, którzy lekceważą ubranie, wiedząc, że pod spodem, fizjologicznie i psychologicznie funkcjonujemy tak samo. Ich wiara czyni cuda: goi, naprawia, przynosi zrozumienie, jednoczy.

Ale żeby zacząć wierzyć, trzeba przestać wiedzieć.


Prawda

Prawdziwe przekonanie na jakiś temat cechuje się równowagą – w sposób naturalny dotyczy tak samo jednego obszaru naszego „ja”, jak i innych; nas samych i innych ludzi. 

Wychowanie i socjalizacja nakładają jednak na nasze myślenie wartościujące „nakładki”: uważamy jeden obszar siebie za lepszy, inny za gorszy; przyznajemy sobie  większe prawa niż innym lub odwrotnie – uważamy potrzeby i uczucia innych za ważniejsze od własnych.

Stąd zmiana zazwyczaj nie dokonuje się w całym naszym myśleniu od razu – zaczyna się w obszarze dla nas ważniejszym i tam, gdzie czujemy się pewniej. Tam najpierw zachodzi zmiana fałszywego przekonania, która potem stopniowo „zaraża” pozostałe obszary. 

To prawda, że wszystko zaczyna się od nas samych, ale droga do siebie czasami prowadzi najpierw przez innych; to prawda, że wszystkie obszary „ja” są jednakowo ważne, ale to jeden z nich zapoczątkowuje przyjęcie się tej prawdy w naszym myśleniu.

Prawda przychodzi do nas taką drogą jaka jest, bez żadnych warunków, – nie musimy być tacy czy inni, umieć to czy tamto, nie popełniać błędów, mieć doświadczenie, wiedzę czy cokolwiek innego. Prawda przychodzi do nas tymi drzwiami, które zostawiamy otwarte.

Zanim wyruszysz

Zanim wyruszysz, odpowiedz sobie na kilka pytań.

Czy chcąc dojść do światła idzie się w kierunku ciemności? Zatem czy do szczęścia idzie się drogą oznakowaną przez negatywne emocje? Czy nie pojawiają się po to, żeby nas ostrzec, że zboczyliśmy z drogi?

Czy można budować prawdę na kłamstwie? Czy można zbliżyć się do kogoś, kto autentyczność uważa za największą słabość, a wizerunek za największe osiągnięcie? Jaką prawdę mogą oferować ludzie, którzy używają cudzych wizerunków i cudzych słów, żeby otworzyć sobie drzwi? Czy cel uświęca środki?

Czy los/Wszechświat/Bóg jest złośliwy czy opiekuńczy? Należy z nim walczyć, żeby go przechytrzyć, czy należy z nim współpracować jak z perspektywą trenera? Jeżeli coś lub ktoś nie ma wstępu do twojego świata, to może nie dlatego, żeby cię ukarać, a dlatego, żeby cię chronić? 

Zanim wyruszysz, upewnij się, że idziesz tam, gdzie prowadzą cię pozytywne uczucia, gdzie możesz tworzyć bliskość z autentycznymi ludźmi i gdzie los otwiera ci drzwi. Wtedy podróż staje się komfortowa i satysfakcjonująca, radosna. W przeciwnym przypadku podróż przez życie będzie ci przysparzać wewnętrznych konfliktów, dyskomfortu, rozczarowań i cierpienia.

Wybór jest twój.

Wybory

Wybieramy dla siebie to, co uważamy za najlepsze zgodnie z aktualnym poziomem świadomości siebie. Im więcej prawdy o sobie dopuszczamy do swojej świadomości, tym bardziej uszczęśliwia nas to, co wybieramy. Dlatego warto się starać zrozumieć siebie.

Co jest dobre

Jeśli coś daje nam energię, która długofalowo, stale poprawia nasz stan i samopoczucie, to jest dla nas dobre. 

Jeśli coś odbiera nam energię, czy to natychmiast, czy powoli, ale stale obniżając nasze samopoczucie, nie jest dla nas dobre. 

Wszyscy mamy wbudowany ten kompas, naturalny instynkt – musimy jedynie nauczyć się go słuchać ponad „prawdami” o tym, co jest dla nas dobre, które nam wpojono.

Między magią a techniką

Czy kiedy jedziemy samochodem na wycieczkę, zastanawiamy się nad tym, jak działa silnik?
Czy kiedy wciąga nas serial w TV, zastanawiamy się, w jaki sposób każda scena była reżyserowana?
Czy kiedy się ktoś do nas uśmiecha, zastanawiamy się, który obszar w jego mózgu właśnie się aktywował?

Nie, jeśli się na tym nie znamy. Nie, jeśli wszystko jest w porządku. Nie, jeśli chcemy postrzegać świat jako magię bez mechanizmów.
Tak – jeśli jesteśmy w tym specjalistą, ekspertem. Tak – jeśli coś nie działa. Tak – jeśli zdecydowaliśmy postrzegać świat jako zbiór mechanizmów bez magii.

W obszarach, gdzie czujemy się pewnie, mamy doświadczenie i wiedzę, zazwyczaj pojawia się tendencja do skupiania się na technikach, mechanizmach, schematach, wzorcach – kosztem magii, kosztem odczuwania, radości przeżywania.
W obszarach, których nie znamy z doświadczenia i nie mamy o nich wiedzy, wszystko pozostaje dla nas magią – choć tak naprawdę pod każdą magią kryje się jakiś mechanizm działania, który warto znać na wypadek, gdyby go trzeba było naprawić, poprawić lub zmienić.

Generalnie nasze doświadczenie życiowe sprawia, że z bezradnego dziecka-obserwatora oczarowanego magią świata stajemy się racjonalnymi technikami w spektaklu magii, zajętymi naprawianiem czy ulepszaniem tych mechanizmów, na których się znamy. 
Prawda jak zawsze leży pośrodku – warto mieć wiedzę, żeby w razie potrzeby móc naprawić to, co szwankuje, ale nie warto pozwolić tej wiedzy czy technice odebrać sobie głębi odczuwania. Żeby radości przeżywania nie zastąpić satysfakcją z bycia ekspertem. Żeby zachwytu zachodem słońca nie zastąpić wykładem z astrologii. Żeby smaku jedzenia nie zastąpić liczbą kalorii albo ilością witamin.
Bo inaczej stając się okulistą możemy stracić zdolność do romantycznego spojrzenia komuś w oczy 😉

Prawda

Kiedy coś jest dla nas samych ważne, ale nie do końca zrozumiałe czy prawdziwe, próbujemy na siłę przekonać innych, żeby mieć zewnętrzny dowód i ostatecznie przekonać siebie. Oczywiście nic nam z tego nie wychodzi, bo inni słyszą echo naszych wątpliwości i nie dają się przekonać. 

Ale kiedy pokonujemy swój lęk i decydujemy uznać za prawdziwe to, co czujemy jako prawdziwe bez żadnych dowodów i nie licząc na zrozumienie kogokolwiek, sytuacja się odwraca. Ta nasza prawda zaczyna żyć swoim życiem, które jej ofiarowaliśmy, a co więcej, sama dla siebie zaczyna zdobywać przyjaciół i zwolenników.

Prawda

Poszukujemy poparcia dla swojej prawdy jakby ilość ludzi w nią wierzących decydowała o stopniu jej prawdziwości. Ale przecież często bywa tak, że im więcej jest wyznawców, tym bardziej prawda staje się zniekształcona i słaba. Może paradoksalnie najsilniejsza staje się ta nasza prawda, w którą nikt nie wierzy, bo zmusza nas do zasilenia jej maksymalną ilością wiary…?

Moc twórcza

Ci, którzy wierzą, że wszystko im się należy, muszą doświadczyć, że na coś trzeba zapracować. Ci, którzy wierzą, że trzeba ciężko pracować, żeby coś w życiu osiągnąć, potrzebują doświadczyć manny z nieba. Bo jedno i drugie bywa prawdą, ale żadne nie jest prawdą absolutną, jedyną, bez wyjątków.

Wykazujemy generalną tendencję w jednym kierunku, ale w istocie zachowujemy jedno i drugie przekonanie w różnych obszarach – dlatego coś w życiu idzie nam jak z płatka bez wysiłku, a coś innego jak po grudzie, bez efektu.