Skojarzenia emocjonalne

To nie doświadczenie ani sposób rozumowania najbardziej różni nas od siebie, ale skojarzenia emocjonalne. To one powodują, że to, co dla jednego nie ma znaczenia, jest ogromnie ważne dla kogoś innego; że coś jest dla kogoś łatwe i proste, bo kojarzy się z miłością i radością, a dla kogoś innego trudne i bolesne, bo kojarzy się z bólem i odrzuceniem. Jeżeli spieramy się o fakty, nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Jeśli zrozumiemy uczucia, porozumienie przyjdzie samo.

Zrozumienie i porozumienie

Dążymy do porozumienia z innymi ludźmi na bazie słów, na poziomie intelektualnym. Ale nasze umysły tak bardzo się różnią, że czasami napotykamy rafy i mielizny. Wtedy empatia umożliwia nam wyczucie, co dla drugiej osoby jest ważne i wsparcie jej poza słowami, poza intelektualnym porozumieniem, za pomocą fizycznego gestu.
Zrozumienie przekazane na jednym poziomie – czy to intelektualnym, emocjonalnym, duchowym czy fizycznym – otwiera drzwi do porozumienie na innych poziomach. Podobnie brak porozumienia na jednym poziomie rzutuje na pozostałe.

Metafizyka

Komunikacja jest możliwa, jeśli dwie osoby dobrowolnie wybierają kanał o tej samej częstotliwości. Żeby zadziałała fizyka, musi najpierw zadziałać metafizyka. Innymi słowy żadna technologia nie stworzy nam tego, czego nie ma naturalnie w nas samych, może jedynie nam ten brak silniej uświadomić.

Porozumienie i bliskość

Jeżeli następuje porozumienie między ludźmi na poziomie duchowości, to jest ono generalne, jest jak dzielona wspólna bazowa energia. Nie ma tu różnic i nie liczy się czas, bo na tym poziomie wszyscy jesteśmy tacy sami, jesteśmy tym samym, więc temu porozumieniu nic nie zagraża; jeśli zostanie nawiązane, to jest i trwa.

Porozumienie na poziomie emocjonalnym w części opiera się na czuciu, w części na rozumieniu, wymaga więc już podobnego języka. Rządzą nami te same mechanizmy, ale przybierają różną postać, i wspólny język jest tu niezbędny do komunikowania swoich intencji, żeby lęk nie zakłócił i nie zniszczył tego porozumienia. Jest ono głębokie i silne, ale delikatne.

Porozumienie na poziomie intelektualnym bazuje nie tylko na podobnym języku, ale i podobnym sposobie widzenia rzeczywistości, na podobnych poglądach na świat i ludzi. Wystarczy popatrzeć jak odmienne poglądy polityczne potrafią zrobić wrogów z przyjaciół, jak odmienna kultura niszczy związki, jak nawet kibicowanie innym drużynom sportowym rujnuje przyjaźnie, żeby zrozumieć, że ten rodzaj porozumienia jest kruchy i wymaga od nas jeszcze większej tolerancji – dla różnic w funkcjonowaniu naszych umysłów. A dotyczy tylko umysłów.

Natomiast porozumienie na poziomie fizycznym dotyczy nieskończonej ilości cech. Wymaga od nas znacznie więcej wysiłku, bo fizyczność jest tym, co dzieli nas najbardziej – wszelkie cechy fizyczne, sprawność, wygląd, gesty, reakcje, aktywność, wiek, płeć… Jest tak wiele czynników mogących zakłócić porozumienie na poziomie fizycznym, że samoistnie ono po prostu nie może trwać długoterminowo. To, co odmienne, początkowo jest atrakcyjne, ale szybko staje się drażniące, i bez zasilania porozumieniem z innych poziomów bliskość łatwo się wypala.

Poczwórna łączność

Człowiek funkcjonuje w różnych obszarach: fizycznym, intelektualnym, emocjonalnym, duchowym. Każdy z tych obszarów dzielony z innymi ludźmi tworzy bliskość. Ale żeby tak się stało, trzeba mówić tym samym językiem: tym samym dosłownie, w zakresie mowy i gestów żeby się porozumieć na poziomie fizycznym; tym samym w zakresie sposobu myślenia i widzenia świata, żeby powstała więź intelektualna, podobną empatią, żeby móc się rozumieć na poziomie emocjonalnym, i wierzyć w to samo, żeby mieć łączność duchową.

Umysł a porozumienie

Każdy z nas ma inne życiowe doświadczenie, każdy został wychowany wśród innych przekonań, zasad, norm, więc każdy żyje trochę we własnym świecie, unikalnym jak linie papilarne. Dlatego tak trudno czasem jest się nam wzajemnie zrozumieć – to, co dla jednego jest standardem, dla drugiego dziwactwem, dla trzeciego zaburzeniem.

Kluczowe dla porozumienia między tymi naszymi indywidualnymi światami są dwie rzeczy – komunikacja i empatia. Im lepiej potrafimy wyrazić to, jak myślimy, tym lepiej druga osoba może nas zrozumieć, a używając empatii – może poczuć, jak to jest być nami, może wejść do naszego świata.
Ale to, na ile rozwijamy umiejętności komunikacji i empatii, również zależy od ustawień w naszym świecie – od naszych przekonań na ich temat. A nasze zaangażowanie w sam proces porozumienia zależy od przekonania o swojej roli w relacji z drugim człowiekiem („ja>inni”, „ja< inni”, „ja=inni”).

W kwestii technicznej trudno o zrozumienie między kimś, kto wierzy, że ludziom nie można mówić prawdy (bo się obrażą, bo to się nie opłaca, bo to niegrzeczne) a kimś, kto mówi bez ogródek wszystko co myśli. Trudno o porozumienie między kimś, kto w swoim schemacie zmiękcza i zdrabnia każde słowo, żeby brzmiało jak najżyczliwiej a kimś, kto używa wulgaryzmów, docinek i obelg jako formy przyjacielskiego slangu. Trudno o prawdziwy kontakt między kimś, kto angażuje wszystkie swoje siły w proces porozumienia a kimś, kto biernie czeka, aż zostanie zrozumiany, albo wręcz obronnie temu przeciwdziała.

W kwestii merytorycznej trudno o zrozumienie między kimś, kto tonął i odtąd panicznie boi się wody a kimś, kto uważa pływanie za swoją największą pasję. Trudno o porozumienie między kimś, kto uwielbia udawać kogoś innego a kimś, kto całe życie walczy, żeby być sobą. Trudno o prawdziwy kontakt między kimś, kto uważa, że o pewnych sprawach nie jest bezpiecznie mówić nawet najbliższym a kimś, kto ekshibicjonistyczne dzieli się każdym intymnym szczegółem ze wszystkimi.

Technicznie i merytorycznie trudno o porozumienie między światami naszych umysłów, tak bardzo są różne. Nasze doświadczenie pozostawia bardzo osobiste ślady emocjonalne, które nadają dodatkowy odcień naszym słowom, utrudniając komunikację i stawiają blokady naszej empatii, utrudniając porozumienie. Dopóki komunikujemy się na emocjach, kierowani swoimi schematami, nie potrafimy się zrozumieć, jak w wieży Babel.
Kiedy ustalamy wspólny język, pozaemocjonalny kod, jesteśmy jak Węgier i Hiszpan, którzy rozmawiają w esperanto. A kiedy zachodzi pełna komunikacja, uruchamia się pełna empatia, i dopiero wtedy jesteśmy w stanie połączyć dwa światy w jeden komfortowy dla obu stron.