O oczekiwaniach

Każdy sposób myślenia powoduje tworzenie pewnego nastawienia, które automatycznie budzi oczekiwania co do przyszłych wydarzeń, rozwoju sytuacji czy reakcji innych osób. Nieuświadomione oczekiwania powodują, że nie widzimy tego, co jest, tylko to, co chcemy zobaczyć; słyszymy to, czego nikt nie powiedział; wierzymy w to, co jest dla nas sensowne. Umysł wyolbrzymia szczegóły, które pasują do jego układanki i pomija oczywistości, które do niej nie pasują, żeby obronić swój sposób myślenia, raz przyjęte założenia.

Każda percepcja jest interpretacją: widzimy przez siebie, przez filtr systemu własnych przekonań. Dlatego chociaż wszyscy patrzymy na to samo, każdy widzi co innego. I dlatego precyzyjna, głęboka i autentyczna komunikacja jest tak ważna w relacjach międzyludzkich. Im bardziej jest domyślna, tym bardziej staje się polem dla indywidualnych projekcji, a w konsekwencji cierpienia, ponieważ komunikacja tworzy porozumienie, a projekcja tworzy błędne oczekiwania i głębokie rozczarowania.

Widzenie tunelowe

Jest taki termin „widzenie tunelowe”. Poza tym, że dosłownie oznacza specyficzną wadę wzroku, w psychologii oznacza widzenie świata przez pryzmat emocji, które zawężają postrzeganie – np. negatywnych emocji w depresji, czy ekscytacji w dziecięcej zabawie. Widzi się wtedy „liniowo”, jak przez rurę, jakby cała reszta świata nie istniała.
Widzenie tunelowe albo jest związane z niedojrzałością percepcji (u dzieci), albo jest zaburzeniem. Ostatnio odnoszę wrażenie, że mamy epidemię tego zaburzenia w sensie psychologicznym. Mnóstwo ludzi biegnie na oślep za transparentem, zupełnie nie zwracając uwagi na to, że biegną w przeciwnym kierunku niż głosi ów transparent.

Szanuję fakt, że czyjąś wartością jest uczciwość. Ale zdumiewa mnie ktoś, kto żąda stryczka dla złodzieja-rywala, za to własnym ciałem lub karierą broni kradnących na potęgę „swoich”.
Szanuję fakt, że czyjąś wartością jest lojalność. Ale dziwi mnie ktoś, kto połowę rodziny wspiera, a połowę ostentacyjnie zdradza.
Szanuję fakt, że czyjąś wartością jest prawda. Ale przeraża mnie ktoś, kto mówi prawdę tylko w czwartki i soboty, bo cel uświęca środki i w pozostałe dni trzeba kłamać w szczytnym celu.
Szanuję fakt, że czyjąś wartością jest sprawiedliwość. Ale nie rozumiem, jaka to sprawiedliwość, jeśli zależy od czyjegoś widzimisię.
Uważam, że to fantastycznie, że ktoś walczy o równość praw. Tylko jaki sens ma zabieranie ich jednym, żeby dać innym – gdzie ta równość?
Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś wierzy w kontrolę. Ale zdumiewa mnie człowiek, który w najdrobniejszych detalach chce kontrolować innych, samemu nie poddając się żadnej kontroli.
Jestem w stanie zrozumieć, że dla kogoś rodzina znaczy tak wiele, że jest w stanie naruszyć dla niej inne wartości. Ale nie rozumiem, jak można wtedy stosować w tej rodzinie przemoc, bądź na nią zezwalać.
Nawet jestem w stanie zrozumieć czyjeś konserwatywne/tradycyjne/stereotypowe poglądy na ludzką seksualność. Ale poraża mnie to, że można prześladować gejów i aprobować czy usprawiedliwiać pedofilów jednocześnie.

Dzieci trzeba chronić przed widzeniem tunelowym, bo mogą wbiec za piłką pod jadący samochód; przed dorosłymi z widzeniem tunelowym należy chronić siebie.
Bo czasem widzenie tunelowe to po prostu czysta i głęboka hipokryzja. A o hipokrytach wiadomo jedno: niezależnie czy widzi się w nich ofiary swojego własnego wewnętrznego konfliktu czy działających z premedytacją manipulantów, można się po nich spodziewać wszystkiego. Im więcej mają własnych zasad, tym więcej cudzych świętości podepczą. W imię Boga oczywiście, żeby nikt nie miał wątpliwości.

Schematy myślenia

To, że się ma wszystkie części układanki, nie znaczy jeszcze, że widzi się obrazek. Każda część jak kawałek puzzli ma tylko jedno miejsce, gdzie pasuje, i dopiero kiedy wszystkie są tam, gdzie należy, połączone ze sobą, stają się całością. Często jeden kawałek, który chcemy wepchnąć w nie swoje miejsce powoduje, że cała reszta nie daje się ułożyć i traci sens. Siła i upór nic tu nie zdziałają, trzeba nabrać dystansu, zmienić perspektywę, złamać schemat myślenia.

Pomaganie

Wielu ludzi żyje życiem innych albo rzuca się na pomoc innym tylko po to, żeby nie doświadczać lęku produkowanego przez skojarzenia własnego umysłu. Ale własne nierozwiązane konflikty uniemożliwiają skuteczną pomoc innym, bo zniekształcają to, jak widzimy sytuację.

Percepcja

Umysł jest maszyną, która na podstawie swojego doświadczenia automatycznie próbuje zaklasyfikować rzecz, człowieka czy sytuację do jednej z dwóch szufladek: białej (jest ok, nie zagraża) lub czarnej (nie jest ok, zagraża). Problem w tym, że tak naprawdę nic nie jest czarne lub białe, tylko w odcieniach szarości jak obraz w czarno-białym telewizorze, a klasyfikacja dokonuje się na podstawie bieżących danych – losowego oświetlenia i perspektywy. Dlatego ta sama rzecz, człowiek, sytuacja może być przekładana z szufladki do szufladki wiele razy – ale to nie te obiekty ciągle się zmieniają, tylko nasza percepcja. A my za każdym razem wierzymy, że jest tak, a nie inaczej.

Matryce

„Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi my jesteśmy.” (Anthony de Mello, „Przebudzenie”) 

Tworzymy skojarzenia zgodnie z naszym doświadczeniem; przeinaczamy to, co nie zgadza się z naszymi przekonaniami, jakby umysł blokował nasze spostrzeganie, broniąc tego, w co podświadomie wierzymy. W ten sposób powstaje samospełniająca się przepowiednia: dostajemy potwierdzenie naszego sposobu myślenia. 

Przede wszystkim o sobie.