Umysł a świadomość

Każdy z nas chce czuć się dobrze i stara się wybierać w życiu to, co sprawi, że będzie się tak czuł. To, że rzadko nam się to udaje, niekoniecznie wynika z niekorzystnych okoliczności albo winy innych ludzi. Zazwyczaj dzieje się tak, bo nieświadomie pozwalamy skojarzeniom naszego umysłu wybierać za nas. Zadaniem umysłu jest powodować za pomocą emocji, żeby pociągało nas to, co dla nas dobre, a odstraszało to, co niebezpieczne, dlatego od początku umysł na podstawie naszego doświadczenia tworzy skojarzenia na prostej zasadzie: źródło naszego bólu i przykrości zostaje oznaczone etykietą „unikać”, źródła naszych przyjemności dostają nalepkę „podążać za”. Co niekoniecznie odpowiada prawdzie, bo unikając bolesnej operacji narażamy się na śmierć, podobnie jak podążając za chwilową przyjemnością z używek.

Dlatego do zarządzania narzędziem jakim jest nasz umysł potrzebna jest świadomość – coś, co decyduje, które z zapisanych skojarzeń rzeczywiście nam służy, a które zapisy są przypadkowe i konieczne do skorygowania.

Umysł pracuje na pojedynczych reakcjach, na tym, co czujemy w danej chwili w odpowiedzi na konkretny bodziec. Świadomość bazuje na tym, jak się czujemy generalnie, uwzględnia także konsekwencje przyjemności i przykrości, i na tej całościowej podstawie określa to, co dla nas dobre.

Ten, kto ślepo goni za źródłami przyjemności zapisanymi przez swój umysł, nie znajdzie szczęścia, raczej wpadnie w uzależnienie od przyjemności, co trudno nazwać dobrostanem. Ten, kto przejmie kontrolę nad swoim umysłem, wybierając nie zdarzenie na podstawie skojarzenia, ale stan, w jakim będzie po tym zdarzeniu, świadomie kieruje się w stronę czucia się dobrze i coraz lepiej. Czasami oznacza to rezygnację z przyjemności, która przyniosłaby szkodliwe skutki, czasami oznacza to zgodę na dyskomfort, który przyniesie polepszenie stanu. Zawsze oznacza to globalnie lepsze samopoczucie, satysfakcję z własnych wyborów, wzrost poczucia własnej wartości.

Uczenie się

Najważniejszą umiejętnością człowieka pozwalającą zarówno na biologiczne przetrwanie jak i rozwój świadomości jest uczenie się. O ile natura rzeczy jest konsekwentna – wrząca woda zawsze oparzy, nie ma wyjątków – o tyle ludzie nie. Im bardziej jesteśmy niekonsekwentni wobec innych, tym bardziej utrudniamy im uczenie się. Na tym polega krzywdzenie dzieci, które się rozpieszcza: pozornie dostają wszystko co chcą, ale faktycznie ich uczenie się zostaje zablokowane przez brak konsekwencji rodziców i opiekunów. W dorosłym życiu skutkuje to tym, że próbują zmusić rzeczywistość i innych ludzi, żeby dostosowali się do ich potrzeb, nie potrafią zrozumieć konsekwencji swoich wyborów; żądają od otoczenia, żeby było ustępliwe wobec nich jak ich rodzice.

Zatrucie

Ciekawe, że jak człowiekowi jakieś jedzenie skojarzy się z paskudnymi następstwami, to potrafi czuć do niego odrazę przez lata, nawet jeśli tak naprawdę nie spowodowało problemu, tylko go poprzedzało w czasie po prostu. Ale nawet najcięższy kac rzadko powstrzymuje ludzi od ponownego sięgnięcia po alkohol.

Jeżeli przyciąga nas coś, co nam szkodzi, musi mieć to odpowiednik w naszym sposobie myślenia o sobie.

Intelekt kontra emocje

Kiedy rodzice wymuszają na dziecku zachowania społeczne, tłumacząc ich zasadność argumentami logicznymi, a lekceważąc emocje dziecka w danym momencie, dziecko uczy się nie tylko, że jego emocje nie są ważne, ale że nie powinno czuć tego co czuje, skoro intelektualnie przyjmuje argumentację rodziców. Uczy się za pomocą intelektu tłumić i racjonalizować swoje emocje, żeby zasłużyć na akceptację innych ludzi, ale nie przestaje czuć. 

Taki mechanizm często prowadzi do nawykowego zachowania pasywno-agresywnego czyli znęcania się nad innymi w białych rękawiczkach – uderzania w cudze czułe miejsca w taki sposób, żeby nie wyglądało to na atak, żeby można się go było wyprzeć. Osoba pasywno-agresywna oznajmia w ten sposób „nie wolno mi Cię uderzyć, ale znajdę inny sposób, żeby Ci zadać ból”.
W ten sposób intelekt (mocna strona) zostaje użyty do zamaskowania emocji (słabej strony), co przynosi Pyrrusowe zwycięstwo – wygrywa się w bitwie na słowa, ale sromotnie przegrywa w nawiązywaniu emocjonalnych relacji z innymi.
Zamiast tego można użyć intelektu jako mocnej strony, aby wspomóc tę emocjonalną niedoinwestowaną – czyli nazwać emocje, żeby je dezaktywować i niezależnie od nich wybrać zachowanie, które przyniesie pożądane konsekwencje.

Decyzje

Każda decyzja, którą podejmujemy, wpływa na innych ludzi, powoduje reakcje. Jeśli nasza decyzja oznacza pójście za głosem miłości, za głosem prawdziwego ja, to będzie służyć nam samym i innym, i wróci w postaci jakiegoś dobra. Jeśli nasza decyzja wynika z lęku tworzonego przez ego, nie posłuży ani nam samym, ani innym i wróci w postaci kolejnego problemu, kolejnej życiowej lekcji do przerobienia. 

Wspomnienie jak narkotyk

Ludzie wyrażają miłość na różne sposoby. Ta forma miłości, której szczególnie brakowało nam w dzieciństwie podświadomie działa na nas jak narkotyk, jak cukier, jak lep na muchy. Jako dorośli zdajemy sobie sprawę, że to nie jest nasza realna potrzeba, tylko sentymentalne skojarzenie, ale przyciąga nas jak magnes, nawet jeśli przynosi niechciane czy dotkliwe konsekwencje, czyli w rezultacie nie kompletuje naszego szczęścia.