O oczekiwaniach

Każdy sposób myślenia powoduje tworzenie pewnego nastawienia, które automatycznie budzi oczekiwania co do przyszłych wydarzeń, rozwoju sytuacji czy reakcji innych osób. Nieuświadomione oczekiwania powodują, że nie widzimy tego, co jest, tylko to, co chcemy zobaczyć; słyszymy to, czego nikt nie powiedział; wierzymy w to, co jest dla nas sensowne. Umysł wyolbrzymia szczegóły, które pasują do jego układanki i pomija oczywistości, które do niej nie pasują, żeby obronić swój sposób myślenia, raz przyjęte założenia.

Każda percepcja jest interpretacją: widzimy przez siebie, przez filtr systemu własnych przekonań. Dlatego chociaż wszyscy patrzymy na to samo, każdy widzi co innego. I dlatego precyzyjna, głęboka i autentyczna komunikacja jest tak ważna w relacjach międzyludzkich. Im bardziej jest domyślna, tym bardziej staje się polem dla indywidualnych projekcji, a w konsekwencji cierpienia, ponieważ komunikacja tworzy porozumienie, a projekcja tworzy błędne oczekiwania i głębokie rozczarowania.

Deklaracje

Często dorośli nagradzają dzieci za deklaracje poprawy zachowania, a nie za samo zachowanie. Kształtują w ten sposób dorosłych, którzy później wierzą, że spełniają oczekiwania innych kiedy obiecują rzeczy, których tak naprawdę nie są w stanie spełnić; kiedy używają wielkich słów, za którymi nic nie stoi; kiedy prawią nadmiarowe komplementy. Relacje z takimi ludźmi są niekończącym się pasmem rozczarowań, bo nawet jeśli są dobrymi, porządnie zachowującymi się ludźmi, to ich obietnice kreują u innych zawyżone oczekiwania i ciągłe rozczarowania. Ponieważ nie jesteśmy w stanie prześwietlić czyichś myśli, wszystkie relacje z innymi ludźmi opierają się na wzajemnej komunikacji, na uzgodnieniu wspólnych definicji. Jeśli komunikacja nie działa, relacja też nie działa.

Zrozumienie

Każdy z nas żyje w swoim świecie i głęboko wierzy, że nie może ujawnić wielu rzeczy o sobie innym, bo nie zostałby zrozumiany, że wydałby się dziwaczny czy przerażający. Unikamy głębokiej komunikacji z lęku przed odrzuceniem, a bez komunikacji nie jesteśmy w stanie sprawdzić, na ile rzeczywiście zostalibyśmy zaakceptowani przez innych. Zostajemy więc w swoim świecie ze swoimi przekonaniami, które mogą być całkowicie fałszywe – bo jeśli każdy z nas czuje tak samo, to dlaczego nie mielibyśmy się zrozumieć?

Metafizyka

Komunikacja jest możliwa, jeśli dwie osoby dobrowolnie wybierają kanał o tej samej częstotliwości. Żeby zadziałała fizyka, musi najpierw zadziałać metafizyka. Innymi słowy żadna technologia nie stworzy nam tego, czego nie ma naturalnie w nas samych, może jedynie nam ten brak silniej uświadomić.

Samoświadomość

Świadomość rodzi się przez nazywanie tego, co się czuje. Trudno to robić dla siebie, dlatego potrzebujemy „lustra” – kogoś innego, nawet wyimaginowanego, komu próbujemy to wytłumaczyć, dla kogo jesteśmy zmuszeni to nazwać. Wtedy dopiero sami zaczynamy to rozumieć. Na ile komunikujemy się emocjonalnie (o emocjach, ale nie na emocjach), na tyle rośnie nasza samoświadomość.

Porozumienie

Żeby osiągnąć porozumienie, komunikacja powinna być jak najbardziej precyzyjna, czyli jak najdokładniej oddawać to, co myśli i czuje dana osoba. Niejasna komunikacja, czyli taka, którą można interpretować w różny sposób jest jak gra w „głuchy telefon”, gdzie komunikat nadany i odebrany to dwa różne komunikaty, więc trudno o porozumienie. 

Nie mamy wpływu na to, jak nasze emocje i podświadome skojarzenia zniekształcają to, co widzimy czy słyszymy. Ale mamy wpływ na to, czy się z nimi utożsamimy i będziemy do upadłego bronić swojej perspektywy, czy też spróbujemy na swój punkt widzenia nałożyć cudzy, i w ten sposób znaleźć prawdę, jak bezstronny sędzia. 

Umiejętność zauważenia, zrozumienia i odsunięcia swoich emocji na bok przy komunikowaniu się z innymi czy podejmowaniu decyzji jest miarą dojrzałości emocjonalnej i rozwoju samoświadomości.

Komunikowanie się

Im więcej robimy założeń, tym mniej się komunikujemy. Im mniej się komunikujemy, tym bardziej zamykamy się w świecie swoich założeń. Niebezpieczeństwa są dwa – możemy przestać umieć się porozumiewać i możemy nagle obudzić się w świecie równoległym do rzeczywistości. Każdy w swoim.

O uczuciach

Wielu ludzi nie potrafi mówić o swoich uczuciach, bo nigdy ich tego nie nauczono, nie pozwalano im na to, być może nawet ich karano czy wyśmiewano, kiedy próbowali – więc unikają tego jak ognia. 
Inni byli za to nagradzani w jakiś sposób uwagą dorosłych, więc dzielą się każdą emocją jakby była życiową decyzją, bez względu na okoliczności i ilość czy rodzaj słuchaczy.

Jedno i drugie może jednakowo zniszczyć relacje międzyludzkie. Umiejętność zarządzania swoimi emocjami polega na tym, żeby umieć je nazwać i o nich mówić, ale odpowiednio do kontekstu – do sytuacji i rodzaju relacji, w tym gotowości czy uczuć innych ludzi.

Umysł a porozumienie

Każdy z nas ma inne życiowe doświadczenie, każdy został wychowany wśród innych przekonań, zasad, norm, więc każdy żyje trochę we własnym świecie, unikalnym jak linie papilarne. Dlatego tak trudno czasem jest się nam wzajemnie zrozumieć – to, co dla jednego jest standardem, dla drugiego dziwactwem, dla trzeciego zaburzeniem.

Kluczowe dla porozumienia między tymi naszymi indywidualnymi światami są dwie rzeczy – komunikacja i empatia. Im lepiej potrafimy wyrazić to, jak myślimy, tym lepiej druga osoba może nas zrozumieć, a używając empatii – może poczuć, jak to jest być nami, może wejść do naszego świata.
Ale to, na ile rozwijamy umiejętności komunikacji i empatii, również zależy od ustawień w naszym świecie – od naszych przekonań na ich temat. A nasze zaangażowanie w sam proces porozumienia zależy od przekonania o swojej roli w relacji z drugim człowiekiem („ja>inni”, „ja< inni”, „ja=inni”).

W kwestii technicznej trudno o zrozumienie między kimś, kto wierzy, że ludziom nie można mówić prawdy (bo się obrażą, bo to się nie opłaca, bo to niegrzeczne) a kimś, kto mówi bez ogródek wszystko co myśli. Trudno o porozumienie między kimś, kto w swoim schemacie zmiękcza i zdrabnia każde słowo, żeby brzmiało jak najżyczliwiej a kimś, kto używa wulgaryzmów, docinek i obelg jako formy przyjacielskiego slangu. Trudno o prawdziwy kontakt między kimś, kto angażuje wszystkie swoje siły w proces porozumienia a kimś, kto biernie czeka, aż zostanie zrozumiany, albo wręcz obronnie temu przeciwdziała.

W kwestii merytorycznej trudno o zrozumienie między kimś, kto tonął i odtąd panicznie boi się wody a kimś, kto uważa pływanie za swoją największą pasję. Trudno o porozumienie między kimś, kto uwielbia udawać kogoś innego a kimś, kto całe życie walczy, żeby być sobą. Trudno o prawdziwy kontakt między kimś, kto uważa, że o pewnych sprawach nie jest bezpiecznie mówić nawet najbliższym a kimś, kto ekshibicjonistyczne dzieli się każdym intymnym szczegółem ze wszystkimi.

Technicznie i merytorycznie trudno o porozumienie między światami naszych umysłów, tak bardzo są różne. Nasze doświadczenie pozostawia bardzo osobiste ślady emocjonalne, które nadają dodatkowy odcień naszym słowom, utrudniając komunikację i stawiają blokady naszej empatii, utrudniając porozumienie. Dopóki komunikujemy się na emocjach, kierowani swoimi schematami, nie potrafimy się zrozumieć, jak w wieży Babel.
Kiedy ustalamy wspólny język, pozaemocjonalny kod, jesteśmy jak Węgier i Hiszpan, którzy rozmawiają w esperanto. A kiedy zachodzi pełna komunikacja, uruchamia się pełna empatia, i dopiero wtedy jesteśmy w stanie połączyć dwa światy w jeden komfortowy dla obu stron.

Prawda

Prawda jest jak obraz w stereoskopie – można ją zobaczyć tylko dwojgiem oczu, z dwóch perspektyw.
Każde oko z osobna daje nam nieco inny obraz, dopiero dzięki obu tym obrazom widzimy głębię i szacujemy odległość.
Podobnie jest z prawdą – jedna perspektywa daje nam obraz nie do końca prawdziwy; kiedy patrzymy tylko przez własne założenia i emocje, nie widzimy rzeczy takimi jakimi są, nadajemy im swoją interpretację. Potrzebujemy spojrzenia z cudzej perspektywy, pod innym kątem, żeby nałożyć te dwa obrazy i znaleźć wspólny mianownik – prawdę. Po to potrzebujemy siebie nawzajem, swojej różnorodności i indywidualności.
Komunikowanie się z innymi, żeby poznać ich perspektywę widzenia świata i praktykowanie patrzenia z różnych perspektyw – pod różnym kątem – sprawia, że zaczynamy rozumieć siebie i innych, zamiast oceniać, osądzać, tworzyć konflikty i walczyć o racje.