O empatii

Brak empatii to patrzenie wyłącznie z własnej perspektywy, liniowo jak komputer: jest cel i droga do niego, uczucia innych osób nie grają tu żadnej roli. Większość ludzi rozwija empatię do pewnego poziomu: potrafi utożsamić się ze skrzywdzoną osobą lub zwierzęciem (przeciwko sprawcom) czy potrafi współodczuwać z osobami bliskimi (przeciwko obcym); potrafi wczuć się w sytuację innych ludzi na tyle, na ile pozwala na to jego ego, na ile własny lęk nie deformuje spostrzegania i nie wyklucza części danych.

Kompletna empatia to umiejętność zapanowania nad swoimi filtrami, żeby zobaczyć rzeczy takimi jakie są w swojej naturze. Pozwala na zrozumienie uczuć wszystkich zaangażowanych osób i potraktowanie ich jako równorzędnych (w tym własnych). Taki rodzaj empatii pozwala na zobaczenie rozwiązania, które każdemu daje dokładnie to, czego potrzebuje. 

Matryce

„Widzimy ludzi i rzeczy nie takimi, jakimi są, ale takimi, jakimi my jesteśmy.” (Anthony de Mello, „Przebudzenie”) 

Tworzymy skojarzenia zgodnie z naszym doświadczeniem; przeinaczamy to, co nie zgadza się z naszymi przekonaniami, jakby umysł blokował nasze spostrzeganie, broniąc tego, w co podświadomie wierzymy. W ten sposób powstaje samospełniająca się przepowiednia: dostajemy potwierdzenie naszego sposobu myślenia. 

Przede wszystkim o sobie.