„The Social Dilemma” (2020)

Po obejrzeniu kolejnego filmu sf o tym, jak sztuczna inteligencja przejmuje kontrolę nad ludźmi i dąży do ich zagłady napisałam kiedyś swoją refleksję na ten temat. Nie udało mi się jej odszukać, więc ją streszczę – doszłam wtedy do wniosku, że ten scenariusz powtarza się do znudzenia nie bez powodu, ponieważ sztuczna inteligencja rozwija wiedzę, a nawet może nauczyć się rozpoznawać czy imitować ludzkie emocje, ale nie ma tego, co nazywamy duszą i sumieniem. Nie posiada empatii, nie czuje współczucia, nie ma poczucia jedności z innymi. Nie ma wartości, ma cele. Żeby zrealizować wybrany cel podejmuje bezwzględne decyzje, nie zważając na kontekst ludzkich uczuć czy potrzeb, nie rozważając swoich wyborów w kategoriach dobra i zła, prawdy i fałszu. Po prostu stawia sobie cel i realizuje go, idąc po trupach; kiedy robi tak człowiek, nazywamy go psychopatą i uznajemy za jednostkę zagrażającą społeczeństwu.

Dlaczego o tym piszę? Bo niedawno obejrzałam inny film, zupełnie nie sf, a dokumentalny. Osoby, które brały udział w tworzeniu i zarządzaniu najpopularniejszymi mediami społecznościowymi, opowiadają w nim o tym, jaka była ich idea, a jakie pojawiły się skutki uboczne ich działań. Można by to streścić w jednym zdaniu: chcieliśmy dobrze, ale samouczące się algorytmy przejęły kontrolę; a dla nich nieważne jest, czy coś jest dobre czy prawdziwe, tylko czy budzi zainteresowanie, więc według ich wyborów dostajemy fikcyjną rzeczywistość skoncentrowaną na tym, co ludzi polaryzuje, która nas wchłania jak bagno. Innymi słowy sztuczna inteligencja pomija to, co w ludziach najbardziej wartościowe, i przerabia nas na swoje podobieństwo.


Nie, nie chcę przez to powiedzieć, że usuwam konta na FB i Instagramie 😁

Chcę tylko powiedzieć, że wirtualna rzeczywistość jest jak wszystko inne – jak używki, pieniądze czy kariera – dopóki my je kontrolujemy, dopóty idziemy tam, gdzie chcemy. Kiedy one niezauważalnie, stopniowo zaczynają kontrolować nas, zaczyna się odliczanie do samozniszczenia. W każdym przypadku warto zachować czujność i od czasu do czasu sprawdzać, czy przy zaprzestaniu używania nie pojawia się zespół odstawienny. Bo jeśli się pojawia, to jest poważne ostrzeżenie.

„Słudzy króla Midasa” (serial 2020)

Ci, którzy lubią nieprzewidywalną fabułę, będą usatysfakcjonowani. Dla tych, którzy lubią patrzeć głębiej i zrozumieją przesłanie, to rewelacyjny wyzwalacz do refleksji i dyskusji. Często wierzymy, że jesteśmy tacy czy inni, że są wartości, dla których jesteśmy w stanie się (coś, kogoś) poświęcić. A jak jest naprawdę? Nie dowiemy się, jaka jest hierarchia naszych wartości, dopóki nie zostaniemy postawieni w sytuacji realnego wyboru między nimi. Każdy z bohaterów tego miniserialu opartego luźno na opowiadaniu Jacka Londona staje w obliczu takiego testu.

„Whiplash” (2014)

Kiedy obejrzałam ten film po raz pierwszy, postać Fletchera przesłoniła mi całą resztę – to, co zostało we mnie po seansie to gniew, że cel nie uświęca środków.

Kiedy obejrzałam ten film po kilku latach po raz drugi, zauważyłam Andrew i współczułam mu, że wybrał taką ścieżkę – bo ego nie uszczęśliwia.

Dopiero kiedy oglądałam ten film po raz trzeci po kolejnych kilku latach, dotarło do mnie jego przesłanie – obaj mieli tę samą pasję i ten sam problem. I osiągnęli wspólny cel, kiedy przeciwstawili się swojemu schematycznemu myśleniu. Jeden dostał to, czego nie umiał zdobyć kontrolą i presją, drugi to, na co nie potrafił zasłużyć i zapracować podporządkowaniem autorytetowi.

Whiplash (brak polskiej wersji językowej) ( DVD) - Chazelle Damien| Filmy  Sklep EMPIK.COM