Chcieć a móc

Rodzice chcą, żeby ich dzieci były szczęśliwe.

To szczęście ma jednak dla rodzica konkretny kształt, dziecko ma być „jakieś”. Co więcej, ma być takie wbrew temu, co robią jego rodzice…

„Chcę, żeby moje dziecko dobrze sobie radziło w życiu” mówi mama drugoklasisty, która wciąż pomaga mu w jedzeniu i ubieraniu się, wyręcza we wszystkich czynnościach.

„Chcę, żeby moje dziecko było radosne” mówi tata, który krytykuje każdy ruch swojej córki.

„Chcemy, żeby nasze dziecko dobrze radziło sobie finansowo” mówią rodzice, kupując dziecku każdą rzecz, na którą wskaże.

„Chcę, żeby moje dziecko dobrze się uczyło, zdobyło wykształcenie, dostało dobrą pracę” mówi mama, która odrabia za córkę lekcje do szkoły.

„Chcę, żeby moje dziecko miało dobre relacje z rówieśnikami” mówi tata, który głośno wyraża swoje niepochlebne uwagi na temat swoich znajomych i przyjaciół syna.

Chcemy dla swoich dzieci tego, czego sami nie mamy, czego nam brakuje, za czym tęsknimy. Chcemy dać dzieciom więcej niż sami mamy. Jak jednak można dać komuś coś, czego się nie ma? Jak można uszczęśliwić dziecko, będąc samemu nieszczęśliwym? Dzieci nie uczą się przez słowa, które wypowiada rodzic; dzieci naśladują zachowania swoich opiekunów. Dlatego warto przyjrzeć się swoim przekonaniom, powodującym takie a nie inne reakcje, zanim zacznie się oczekiwać czegoś od dziecka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s