Oryginał czy kopia

„Kiedy dobra materialne i atrakcyjność zewnętrzna stają się naszym priorytetem i kiedy pozwalamy innym ludziom decydować o tym, ile jesteśmy warci, ryzykujemy, że nasz prawdziwy potencjał pójdzie na marne.” – Nick Vujicic 

Każdy z nas przynosi na świat ze sobą coś wyjątkowego – unikalny zestaw predyspozycji, unikalny sposób patrzenia na życie. Realizowanie siebie, słuchanie siebie, bycie sobą powoduje, że te niepowtarzalne zasoby wzbogacają i ich posiadacza, i wszystkich, którzy się z nim stykają. 

Kopiowanie innych, rezygnowanie z siebie, upodabnianie się do tych, którzy zdobyli społeczną akceptację powoduje, że potencjał się nie ujawnia i zostaje zmarnowany.

Uszczęśliwianie

Presja otoczenia (rodziców, opiekunów, rówieśników, systemu szkolnego) powoduje, że dziecko uczy się wierzyć, że nie chce tego, czego pragnie, żeby nie narażać się na krytykę, na wyśmiewanie, na racjonalne tłumaczenia podcinające mu skrzydła – aż rezygnuje ze swoich marzeń.

Presja otoczenia sprawia, że dziecko uczy się wierzyć, że musi chcieć tego, czego naprawdę nie chce, co mu się nie podoba, co mu przynosi dyskomfort – żeby było dobrze, żeby opiekunowie byli zadowoleni. Skoro nie może mieć tego, co chce, uczy się chcieć tego, czego nie chce, co mu nie pasuje – aż naprawdę się z tym identyfikuje.

Można przeprogramować dziecko tak, żeby zamiast rozwijać swoje predyspozycje, rozwijało coś innego, co zdaniem opiekunów jest bardziej opłacalne w świecie, w którym żyje. Właściwym i intensywnym treningiem można sprawić, że dziecko będzie osiągało sukcesy i radziło sobie z wyzwaniami czy jako dorosły zarabiało duże pieniądze. Ale nie można sprawić, żeby czuło się w ten sposób szczęśliwe, żeby robiło to z radością i satysfakcją.

Sprzeczne przekonania

Niespójne przekonania powodują, że utykamy w miejscu: robimy krok w jedną stronę, potem krok w drugą, i chociaż cały czas jesteśmy w ruchu, to zostajemy tam, gdzie byliśmy.

Niespójne przekonania to takie, które logicznie sobie zaprzeczają, ale ponieważ pochodziły od autorytetów, dziecięcy umysł przyjął je kiedyś bezkrytycznie i nadal próbuje ze sobą pogodzić, każąc nam być kimś innym w jednym obszarze, a kimś innym w drugim; albo dążyć do czegoś wybierając drogę, która prowadzi w odwrotnym kierunku.

„Żeby było dobrze, najpierw musi być źle”, „żeby być szczęśliwym, trzeba pozwolić się krzywdzić (źle traktować fizycznie lub emocjonalnie)”, „nie można być zdrowymi silnym, bo się zostanie wykorzystanym”, „trzeba być silnym i podporządkowanym/grzecznym i przebojowym”, „żeby być sobą, należy się przebrać albo ukryć”, „dobrze jest mieć rację i ustępować innym”, „najlepiej być sławnym i anonimowym”, „należy słuchać we wszystkim innych i być liderem”…

Sprzeczne przekonania nie tylko nigdzie nas nie prowadzą, ale powodują nieustanne napięcie – bo za czymkolwiek idziemy, natychmiast coś ciągnie nas w przeciwną stronę, a kiedy zmieniamy kurs – przeciwstawna siła ciągnie nas z powrotem.

Negatywne przekonania (o sobie, innych ludziach, życiu) odbierają nam radość, satysfakcję, motywację do działania. Kolidujące ze sobą przekonania zamykają nas jak w klatce i bez względu na ilość podjętych działań pozostawiają nas z uczuciem bezsilności.

Przekonanie

Ludzka logika mówi, że kiedy jednemu się daje, to drugiemu się zabiera, bo jesteśmy odizolowanymi samotnymi wyspami, a dobra są ograniczone.

Prawo energii mówi, że zabranie komuś (także sobie) krzywdzi wszystkich, a danie jednemu (także sobie) wspiera wszystkich, bo jesteśmy częścią tej samej sieci energetycznej – wszyscy pomnażamy to samo światło lub tę samą ciemność.

W co wierzymy, to sobie tworzymy. Sami sobie, i sobie nawzajem.

Autoprzekupstwo

Niespójne przekonania prowadzą nas do podejmowania niespójnych decyzji.

Ujmując rzecz metaforycznie wielu ludzi chce prowadzić biznes oparty na prostytucji a zyski oddawać na budowę kościoła w nadziei, że to uczyni prostytucję moralną i legalną, a ich grzechy zostaną uznane za poświęcenie sprawie. Taki handel z Panem Bogiem. Tylko po co komu Bóg, którego można przekupić?

Gospodarz

Einstein powiedział, że najważniejsza decyzja, jaką każdy z nas podejmuje to przekonanie czy żyjemy w przyjaznym czy we wrogim wszechświecie.

Coś w tym jest. Jeśli ktoś wierzy, że gospodarz jest przyjaznym i dbającym o niego człowiekiem, będzie używał drzwi, które są otwarte, bo wierzy, że tylko za nimi znajdzie to, czego potrzebuje.

Jeśli ktoś wierzy, że gospodarz chce ukryć przed nim to, co ma najlepszego, będzie wyłamywał każde zamknięte drzwi, nie bacząc na ponoszone koszty.

Jedni wierzą, że ich gospodarzem jest Miłość, inni, że Lęk. A każde przekonanie jest samospełniającą się przepowiednią.

Relacje w lustrze

Relacja wewnętrzna – między sercem a umysłem – jest pierwowzorem dla relacji zewnętrznych, z innymi ludźmi. 

Jeśli dominują w nas porywy serca, relacje z innymi są intensywne, ale chwilowe, krótkotrwałe – oparte na emocjach. 

Jeżeli dominuje w nas logika umysłu, relacje z innymi są trwałe i pielęgnowane, ale płytkie, wykalkulowane. 

Jeżeli serce nieustannie walczy z umysłem, to i my w swoich relacjach wciąż zmieniamy front – chcemy się angażować i zachować dystans, być i zniknąć, reagować spontanicznie i kontrolować, podporządkować się i dominować. 

Kiedy serce i umysł współpracują, nasze relacje również to odzwierciedlają: ufamy innym na tyle, na ile to dla nas bezpieczne, istniejemy bez potrzeby bycia w centrum uwagi i ukrywania się, odkrywamy się przed innymi proporcjonalnie do bliskości, jaką z nimi tworzymy, przyznajemy innym takie same prawa jak sobie, nie próbując ich zdominować ani się im podporządkować.

Odpowiedzialność

Nadmierna odpowiedzialność (za innych) powoduje, że tracimy radość tworzenia, a życie nas przygniata, pokazując, że wzięliśmy na barki ciężar nie do uniesienia. 

Unikanie jakiejkolwiek odpowiedzialności z kolei czyni z nas ofiarę całkowicie zależną od zewnętrznych warunków i od zachowania innych ludzi.

Tylko pełna odpowiedzialność za siebie i pełna świadomość braku kontroli nad innymi ludźmi powodują, że zyskujemy kontrolę nad tym, co tworzymy.

Języki miłości

Każda miłość mówi innym językiem – inaczej okazuje się ją rodzicom, inaczej dzieciom, inaczej partnerowi; inaczej rodzinie, inaczej obcym. Rola, jaką ktoś pełni w naszym życiu definiuje rodzaj bliskości, ilość poświęconego czasu i pieniędzy, sposób dotyku, siłę więzi, rodzaj wspólnoty.

Kochać znaczy chcieć dla wszystkich tak samo dobrze jak dla siebie, ale nie oznacza to tworzenia bliskości – a tym bardziej intymności – ze wszystkimi tak samo.

„Słudzy króla Midasa” (serial 2020)

Ci, którzy lubią nieprzewidywalną fabułę, będą usatysfakcjonowani. Dla tych, którzy lubią patrzeć głębiej i zrozumieją przesłanie, to rewelacyjny wyzwalacz do refleksji i dyskusji. Często wierzymy, że jesteśmy tacy czy inni, że są wartości, dla których jesteśmy w stanie się (coś, kogoś) poświęcić. A jak jest naprawdę? Nie dowiemy się, jaka jest hierarchia naszych wartości, dopóki nie zostaniemy postawieni w sytuacji realnego wyboru między nimi. Każdy z bohaterów tego miniserialu opartego luźno na opowiadaniu Jacka Londona staje w obliczu takiego testu.