Oczekiwania

Nasza postawa wobec życia, wobec tego, co się dzieje, wynika z pewnych założeń co do intencji siły wyższej – losu, Boga, Wszechświata. Odruchowo przypisujemy tej sile tę samą intencję, którą odczytywaliśmy u swoich rodziców. W co wierzymy, to przyciągamy – dla jednych los jest opiekuńczy, dla innych wymagający, dla jednych konsekwentny, dla innych nieprzewidywalny. Jeśli chcemy, żeby był dla nas dobry, musimy uwierzyć, że jest.

Sukces

Za znakomitą większością sukcesów, których innym zazdrościmy oprócz predyspozycji stoi wysiłek i konsekwencja – to nie są cechy, z którymi się człowiek rodzi. To są wybory, te codzienne – czemu poświęcić swój czas. Co decydujemy się rozwijać, tym się stajemy – może to być dowolny mięsień i dowolna cecha.

Moc twórcza

Kiedy wierzymy, że jesteśmy konsumentami życia, zależnymi od tego, co wokół nas, wybieramy wśród „gotowców”: jemy to, co ktoś przygotował lub wymyślił, ubieramy to, co ktoś nam wskazuje jako modne, kupujemy to, co zachwalają w reklamach, chodzimy do pracy, która jest najmniejszym złem i wybieramy dla siebie ludzi, którzy nas najmniej krzywdzą. I nie potrafimy poczuć się szczęśliwi, wciąż coś jest nie tak.

Kiedy wierzymy, że jesteśmy twórcami życia, mającymi wpływ na to, co wokół nas, traktujemy rzeczywistość nie jak sklep z gotowymi zestawami kloców Lego, wśród których musimy wybrać coś dla siebie (czasem oszukując i kradnąc klocki z innego zestawu), ale jak magazyn pojedynczych klocków, które są inspiracją do ułożenia własnej, indywidualnej, osobistej i unikatowej budowli. Robimy to za pomocą nazywania swoich uczuć (co oznacza ich zrozumienie, jak: „to jest duży żółty klocek”), uświadomienia sobie swoich potrzeb (jak: „chcę dużo zielonych klocków i cztery kółka”) i budowania swojej rzeczywistości przez skupianie się na tym, czego chcemy, co nam służy; przez wdzięczność za to, co powoduje, że czujemy się zadowoleni, radośni, szczęśliwi. Koncentrowanie się na tym, czego nie chcemy, nie potrzebujemy i co nam się nie podoba nic nie wnosi do procesu budowania, jedynie zatrzymuje nas w miejscu. Kiedy wierzymy, że jesteśmy twórcami swojego życia, jemy to, co sobie przygotujemy ze składników, na które mamy ochotę; ubieramy tak, żeby czuć się komfortowo; kupujemy to, czego potrzebujemy; znajdujemy pracę, które nas cieszy i rozwija; przyciągamy ludzi, z którymi nam się dobrze żyje.


Proponuję niedzielną refleksję: w jakich obszarach czuję się konsumentem uzależnionym od tego co jest, zdanym na to, co oferuje moja rzeczywistość („mogę wybrać, ale nie ma tu nic dla mnie”), a w jakich obszarach jestem niezależnym twórcą zainspirowanym przez świat wokół mnie („robię to jak lubię”)?

Rutyna

Każde nasze automatyczne, odruchowe, nawykowe zachowanie odzwierciedla schemat – coś, co umysł skopiował lub coś, co powtarza, bo skojarzyło się z nagrodą. Świadome wybory polegają na łamaniu schematów i odkrywaniu swoich prawdziwych potrzeb, tworzeniu satysfakcjonujących relacji z innymi.

Szybko przyzwyczajamy się do schematów, bo wymagają najmniejszego nakładu energii. Ale rutyna upośledza w nas to co ludzkie, prawdziwe; zabija uważność i kreatywność. 

Skojarzenia emocjonalne

To nie doświadczenie ani sposób rozumowania najbardziej różni nas od siebie, ale skojarzenia emocjonalne. To one powodują, że to, co dla jednego nie ma znaczenia, jest ogromnie ważne dla kogoś innego; że coś jest dla kogoś łatwe i proste, bo kojarzy się z miłością i radością, a dla kogoś innego trudne i bolesne, bo kojarzy się z bólem i odrzuceniem. Jeżeli spieramy się o fakty, nigdy nie dojdziemy do porozumienia. Jeśli zrozumiemy uczucia, porozumienie przyjdzie samo.

Zaufanie

Aby dziecko przeżyło i nauczyło się zasad życia w swojej społeczności, musi zaufać doświadczeniu opiekujących się nim dorosłych, bo własnego doświadczenia jeszcze nie ma, nie wie nic o świecie czy innych ludziach. Automatycznie więc przejmuje sposób myślenia dorosłych wokół siebie i ufa temu zgeneralizowanemu głosowi jako swojemu przewodnikowi po życiu.

Dziecko potrzebuje autorytetów, żeby bezpiecznie wejść w dorosłość. Ale żeby stać się autonomicznym dorosłym potrzebuje uwolnić się od schematów tych autorytetów (zarówno od ufania im, jak i ślepego buntowania się przeciwko nim), potrzebuje je zweryfikować po swojemu, żeby stać się sobą.

Dojrzałość zaczyna się wtedy, kiedy uznajemy, że zgromadziliśmy dość doświadczenia, żeby zaufać sobie samemu. Oznacza to spojrzenie na swoje dotychczasowe przekonania z dystansu, i zweryfikowanie ich w oparciu o to, co się czuje jako swoją własną prawdę. Inaczej mówiąc, oznacza to odzyskanie zaufania do mądrości swojego ciała, swoich emocji i swojego intelektu ponad zwyczajami i założeniami wyniesionymi z domu, standardami narzucanymi przez kulturę i wytycznymi ekspertów z różnych dziedzin. To odzyskanie kontaktu ze sobą bez cudzych filtrów dzieje się proporcjonalnie do odzyskania kontaktu ze swoją sferą duchową, ze swoją duszą; proporcjonalnie do wiary w to, że Bóg, siła wyższa czy Miłość jest w nas, a nie na zewnątrz; chce tego samego dobra dla nas, które my czujemy jako dobro, a nie tego „dobra”, które wskazują nam inni, a które my czujemy jako krzywdę.

Źródło wyborów

Śmieciowe jedzenie, używki, chemiczne zastępniki, żebyśmy byli słabi; programy telewizyjne, które mają za zadanie sprawić, żebyśmy nie myśleli; reklamy, które nam wyznaczają o czym mamy marzyć; plotki, żebyśmy nie mieli czasu na refleksję nad własnym życiem; wiadomości, żebyśmy żyli w lęku; polityka, żebyśmy zapomnieli co to prawda…

Albo powrót do natury, żeby nabrać energii; spędzanie czasu na rozwijaniu swoich zainteresowań, żeby poczuć się fajnie; uczenie się nowych rzeczy, żeby mieć satysfakcję; spotykanie się z innymi ludźmi, żeby się z nimi wymieniać; pozytywne myślenie, żeby iść jasną stroną życia…

Jesteśmy tym, czego sobie dostarczamy, co dopuszczamy do siebie, co wybieramy w każdej minucie swojego życia. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego sięgamy po to, co nam nie służy, albo dlaczego sięganie po to, co nam służy, nas boli.

Dobrej niedzieli 🌞

Wolność vs instynkt

Każdy z nas dostaje w dzieciństwie specyficzną postać miłości, w różnym stopniu i na różny sposób zmieszaną z lękami rodziców i opiekunów.

Ci, którzy dostali rodzicielską akceptację także dla tych zachowań, które rodziców krzywdziły, mają tendencję do sięgania po to, co im szkodzi. Ich doświadczenie każe im lubić to, co powoduje ich problemy – dlatego sami dla siebie muszą stać się zdrowo krytyczni i wymagający.Ci, którzy walczyli z brakiem rodzicielskiej akceptacji wobec siebie, mają tendencję do unikania tego, co dla nich korzystne. Ich doświadczenie każe im wierzyć, że to co lubią i czego chcieliby dla siebie im zaszkodzi – dlatego muszą nauczyć się ufać sobie i stać się wobec siebie bardziej wyrozumiali.

Jedni z nas nauczyli się wolności wybierania wśród tego, co przynosi życie, ale nie umieją wybierać tak, żeby się uszczęśliwić. Inni doskonale wiedzą, czego im potrzeba do szczęścia, ale nie mają odwagi po to sięgnąć.

Szczęście splątane z krzywdą

Dziecko, które podporządkowuje się autorytetowi dorosłych wbrew temu, co czuje, ulega przekonaniu, że żeby zdobyć miłość, bliskość i akceptację, musi zrezygnować z siebie.

Nieświadomie tworzy w swoim umyśle zgeneralizowane fałszywe założenie: „żeby być szczęśliwym, trzeba pozwolić na krzywdę”. 

To przekonanie manifestuje się później jako podporządkowanie innym ludziom wbrew swoim potrzebom, niesienie pomocy czy uszczęśliwianie innych swoim kosztem, przymus zadowalania (dbania o samopoczucie) innych z pominięciem siebie, poświęcania swojego wolnego czasu sprawom i potrzebom innych itp. Często pojawia się także uzależnienie od używek i substancji psychoaktywnych, które dosłownie chwilowo uszczęśliwiają, w konsekwencji krzywdząc.

Definicje miłości

Rodzice, którzy wymagają od swoich dzieci więcej niż od siebie kształtują dzieci, które stają się „rodzicami swoich rodziców”, dbającymi wyłącznie o ich emocje i dobre samopoczucie, nie własne. Dzieci takich rodziców potrafią kochać innych, nie potrafią siebie.

Rodzice, którzy zajmują się dzieckiem bardziej niż sobą kształtują dzieci, które czują, że są kochane, ale nie potrafią tej miłości odwzajemnić, bo są nauczone przekraczania granic innych ludzi. Dzieci takich rodziców potrafią kochać siebie, nie potrafią innych.