Czasami miłość rodzicielska jest, a czasami bywa. Czasami przytula, a czasami krzywdzi. A najczęściej jedno i drugie na zmianę. Dlatego w jakiejś części jesteśmy sobą, a w jakiejś kimś, kto próbuje realizować cudzy scenariusz wbrew sobie, tłumiąc swoje prawdziwe uczucia.Kiedy dorastamy, tęsknoty dziecka już nie można zaspokoić z zewnątrz, bo nie ma już dziecka. Jest dorosły, który jedynie sam może utulić swoje zranione czy przerażone wewnętrzne dziecko i pozwolić mu dorosnąć po swojemu, zgodnie z własnymi uczuciami.
