Blokada emocjonalna

Czasem rodzice śmieją się z emocji dziecka lub reagują na nie niezadowoleniem, powodując, że w umyśle dziecka powstaje przekonanie, że z jego emocjami coś jest nie tak, że odczuwa w niewłaściwy sposób, że jest „uszkodzone”.

Czasem rodzice tak bardzo chcą utrzymać uśmiech na twarzy dziecka, że chronią je przed wszelkimi potencjalnymi przykrościami i trudnymi sytuacjami, powodując, że w umyśle dziecka powstaje przekonanie, że samo nie poradzi sobie z najmniejszą życiową przeszkodą, że potrzebuje kogoś, kto będzie stale dbał o jego dobre samopoczucie. Ale że inni zazwyczaj nie chcą pełnić takiej roli, więc wcześniej czy później dziecko doświadcza takiego samego odrzucenia jak w pierwszym przypadku.

W ten czy inny sposób często w umyśle dziecka powstaje przekonanie o swojej emocjonalnej słabości, wręcz upośledzeniu. Sprawia, że z wiekiem dziecko coraz bardziej rezygnuje z wyrażania emocji i mówienia o swoich uczuciach; co więcej, takie dziecko robi wszystko, żeby nie czuć: ucieka w świat wirtualny, zagłusza swój wewnętrzny głos używkami albo próbuje uzyskać aprobatę innych czymś przeciwnym do emocji, czymś, co łatwiej kontrolować – intelektem.

Niezależnie od upływu lat tak uformowana osoba czuje się zależna od emocjonalnego wsparcia i aprobaty innych, co powoduje u niej stałe wewnętrzne napięcie. Nie komunikując swoich emocji, pozostaje nierozumiana, więc lęk i przekonanie o swojej „kalekiej inności” rosną, często prowadząc do izolacji i depresji.

Jest tylko jedno lekarstwo na tę przypadłość – przekonanie swojego umysłu, że założenie o emocjonalnej słabości jest przypadkowe i nieprawdziwe. Krok po kroku, zaczynając od drobnych rzeczy, trzeba udowodnić sobie, że każda cecha jest jak mięsień, który można ćwiczyć. Zamiast oczekiwać, że inni znajdą sposób, żebyśmy poczuli się dobrze – zrozumieć swoje emocje i kryjące się za nimi potrzeby i samemu wyjść im naprzeciw, a potem spróbować zakomunikować je innym. Zamiast uzależniać się od aprobaty innych ludzi – zacząć być lojalnym wobec siebie, wobec tego, co się czuje. Zamiast przewidywać odrzucenie – zaryzykować otwartość, zaufać, że ktoś zrozumie. 

Tam, gdzie wierzymy, że jesteśmy silni, chcemy dawać, dzielić się, pomagać; tam, gdzie czujemy się słabi, stajemy się biernym, uzależnionym od innych biorcą. Bywa więc tak, że potrzeba dawania w obszarze mocnej strony jest tak silna, że potrafi zaangażować tę słabą, pociągnąć ją za sobą, nauczyć ją dotrzymywać kroku tej silnej. I bywa tak, że chęć pomocy komuś jest tak silna, że sprawia, że dzielimy się tym, czego ponoć nie mamy (jak przeczytałam jako młoda dziewczyna w poradniku dla nastolatek: „Najlepszym sposobem na własną chandrę jest cudza chandra, pod warunkiem, że się nią wystarczająco przejmujesz”).

W momencie, w którym doświadczamy, że w każdym obszarze swojego ja możemy i brać, i dawać, stajemy się w pełni sobą, odzyskujemy wybór, wpływ na życie i relacje z innymi, a przede wszystkim – dobre samopoczucie. 

2 uwagi do wpisu “Blokada emocjonalna

  1. Och, Alicji, to piękny i mądry wpis. Kończy się tak optymistycznie i jeszcze te kolorowe kwiaty!
    Bije od Ciebie życiowa mądrość, dobrze zrobiłem, że dodałem Cię do obserwowanych!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s