O empatii

Brak empatii to patrzenie wyłącznie z własnej perspektywy, liniowo jak komputer: jest cel i droga do niego, uczucia innych osób nie grają tu żadnej roli. Większość ludzi rozwija empatię do pewnego poziomu: potrafi utożsamić się ze skrzywdzoną osobą lub zwierzęciem (przeciwko sprawcom) czy potrafi współodczuwać z osobami bliskimi (przeciwko obcym); potrafi wczuć się w sytuację innych ludzi na tyle, na ile pozwala na to jego ego, na ile własny lęk nie deformuje spostrzegania i nie wyklucza części danych.

Kompletna empatia to umiejętność zapanowania nad swoimi filtrami, żeby zobaczyć rzeczy takimi jakie są w swojej naturze. Pozwala na zrozumienie uczuć wszystkich zaangażowanych osób i potraktowanie ich jako równorzędnych (w tym własnych). Taki rodzaj empatii pozwala na zobaczenie rozwiązania, które każdemu daje dokładnie to, czego potrzebuje. 

Prawdziwe potrzeby

Nie to jest dobre dla kogoś co jest dobre, tylko to, czego potrzebuje.

Rodzic pamiętający, że bywał głodny przekarmia swoje dziecko. Otyłe dziecko nie staje się szczęśliwe dlatego, że nakarmiło wspomnienie głodu swojego rodzica.

Rodzic, który miał nadmiar towarzystwa w ciasnym mieszkaniu, gdzie mieszkały razem trzy pokolenia dąży do zbudowania wielkiego przestronnego domu, gdzie każdy będzie miał swój kąt tylko dla siebie. Dziecko nie staje się jednak automatycznie szczęśliwe, spędzając całe dnie samotnie za zamkniętymi drzwiami swojego pięknie urządzonego pokoju, bez kontaktu z zapracowanym tatą.

Zaspokajanie potrzeb rodziców za pomocą dzieci sprawia, że dzieci stają się nieszczęśliwe, bo ich prawdziwe potrzeby nie zostają zaspokojone. Kiedy dorosną, znowu dadzą swoim dzieciom nie to, czego będą potrzebowały, ale to, czego im samym brakowało w dzieciństwie.

Weryfikacja przekonań

Przekonania o byciu kimś bezsilnym, zależnym (czyli ofiarą) mogą przejawiać się w różny sposób. 

Ktoś może czuć się bezradny, uzależniony od pomocy i wsparcia innych ludzi, od autorytetów, ekspertów, pośredników.

Ktoś inny może czuć się osamotniony, zdany sam na siebie, pozbawiony wsparcia i pomocy.

Ale również ktoś może po prostu wierzyć, że jest pionkiem w swoim życiu, że jego los biernie zależy od efektu walk jakichś zewnętrznych sił.

Można też być przekonanym o tym, że ciąży na kimś klątwa, że czyjeś słowa niszczą temu komuś życie; albo że życie przodków uniemożliwia czyjeś szczęście, albo geny blokują nam osiąganie sukcesów czy satysfakcji.

Prawda jest taka, że inni ludzie są dla nas wzorcem, standardem i inspiracją, ale nas nie determinują. Zawsze ostatecznie to nasze własne przekonania decydują o tym, jakie jest nasze życie – dopóki są nieświadome, sprowadzają na nas cierpienie, kiedy weryfikujemy je świadomie stają się źródłem naszego szczęścia.

Elastyczność wyboru

Życie to nauka równowagi we wszystkich obszarach. Jeśli coś na wejściu zostało ustawione w punkcie „minimum”, wymaga od nas poznania zakresu „maksimum”, i odwrotnie. Inaczej trudno znaleźć ten środek, który wyważa jedno i drugie, i daje nam możliwość elastycznego wyboru – bycia sobą w pełni, poza programem.

Ci, których nieustannie obdarowywano, potrzebują nauczyć się radości dawania. Ci, których nauczono dawać kosztem siebie, potrzebują otworzyć się na możliwość dostawania manny z nieba.

Ci, którzy stawiają siebie w centrum świata, potrzebują zauważyć, że współistnieją z innymi takimi samymi istotami. Ci, którzy widzą wszystkich oprócz siebie, potrzebują zauważyć swoją wartość.

Ci, którzy żyją na zewnątrz siebie, potrzebują nawiązać kontakt ze swoimi uczuciami i potrzebami. Ci, którzy żyją w swojej bańce, potrzebują innej perspektywy niż własna.

Ci, którzy unikają aktywności, potrzebują się nauczyć, że wysiłek przynosi satysfakcję. Ci, którzy nadmiernie się angażują, potrzebują nauczyć się odpoczywać i czerpać radość z relaksu.

Ci, którzy wciąż oczyszczają swoje ciało i umysł, potrzebują odżywienia. Ci, który pochłonęła konsumpcja, potrzebują oczyszczenia.

Ci, którzy szukają autorytetów, potrzebują uwierzyć w swoją mądrość. Ci, którzy negują autorytety, potrzebują nauczyć się czerpać z nich inspirację.

Ci, którzy do perfekcji opanowali samodyscyplinę, potrzebują nauczyć się spontaniczności. Ci, którzy działają spontanicznie, potrzebują nauczyć się dyscypliny.

Rozczarowanie

Im bardziej rodzice próbują sobie skompensować własne życiowe niepowodzenia (w relacjach z innymi, w karierze zawodowej), tym konkretniejszą mają wizję swojego dziecka (jakie będzie, co osiągnie). Dziecko jest wtedy chwalone za to, co robi zgodnie z wizją rodziców, a krytykowane czy nawet ośmieszane, kiedy próbuje wyrażać siebie. 

W umyśle takiego dziecka powstaje przekonanie, że nie można pogodzić miłości do siebie i miłości do rodziców, że trzeba wybrać jedną z nich. Dla całkowicie zależnej od dorosłych małej istoty wybór jest jasny: trzeba zasłużyć na miłość rodziców za wszelka cenę. Ale jak to zrobić, kiedy działa się wbrew sobie, wbrew swoim predyspozycjom i potrzebom? Nigdy nie jest się wystarczająco dobrym. W efekcie zamiast rodzicielskiej akceptacji dziecko odczuwa ich ciągłe rozczarowanie. I staje się rozczarowaniem, przyjmuje je za część swojej tożsamości. Tą tożsamością tworzy potem swoje dorosłe życie.

Z jednej strony taki człowiek oczekuje od życia tego, co zna, czyli rozczarowania sobą; dlatego podświadomie szuka takich doświadczeń, które potwierdzą to przekonanie, że nie jest wystarczająco dobry, nie spełnia czyichś oczekiwań, nie zasługuje na czyjąś uwagę, akceptację, miłość. 

Z drugiej strony – ponieważ głos naszych rodziców staje się naszym wewnętrznym głosem – taki człowiek nieustannie rozczarowuje samego siebie. Dokonuje takich wyborów i podejmuje takie decyzje, które go krzywdzą, podtrzymując przyjęte nieświadomie przekonanie i tworząc samospełniającą się przepowiednię.

Sposób myślenia

Związki międzyludzkie są coraz krótsze z powodu zmiany sposobu myślenia. Kiedyś tworzono rzeczy tak, by były solidne i wytrzymały jak najdłużej. Jeśli coś się psuło, trzeba to było to naprawić, więc trzeba było o to dbać. I ludzi traktowało się tak samo, żeby relacja mogła przetrwać. 

Od kiedy produkuje się rzeczy, które mają służyć jak najkrócej, żeby klient musiał kupić nowe, automatycznie zmieniło się także myślenie o ludziach: mają zaspokajać nasze bieżące potrzeby, a przy jakimkolwiek braku satysfakcji można ich wymienić na nowych. 

W ten sposób w obu dziedzinach mamy coraz większy przerób i coraz większy problem z poradzeniem sobie z konsekwencjami takiego podejścia, a coraz mniej satysfakcji i miłości.

Pakiet

Dorosły to taki pakiet dziecka z doświadczeniem, czyli radości życia z odpowiedzialnością. 

Jedni uparcie ignorują doświadczenie, i chcą się bawić jakby nie było jutra, więc wciąż się kaleczą konsekwencjami. 

Drudzy nie dają szans dziecku, skupiając się na strachu przed popełnieniem błędu i kwestionując jakość wszystkiego co dostają. 

Ci, którzy potrafią zrównoważyć jedno z drugim, umieją się cieszyć tym co jest bez zbędnego analizowania i stawiania warunków, ale w bezpiecznych dla siebie granicach.