Schemat ja vs inni

Rodzice wychowują tym, kim są, nie tym, co mówią. 
W tym sensie każdy rodzic daje z siebie wszystko co może i trudno mieć pretensje, że nie daje tego, czego sam nie ma i nie potrafi; po prostu nieświadomie przekazuje swojemu dziecku swoje przekonania na równi ze swoimi genami. Dotyczy to także tego, kim są dla niego inni ludzie, jakie jest miejsce dziecka wśród bliźnich. 

Na podstawie tego, jak rodzice traktują dziecko i jego obserwacji jak rodzice traktują innych ludzi powstaje w umyśle dziecka generalne przekonanie na temat siebie w relacji z resztą świata.
Jeżeli rodzice pełnią rolę służących wobec własnego dziecka (spełniają zachcianki, dają prezenty, bezkrytycznie chwalą, poświęcają się, ustępują, niczego nie wymagając), to dziecko nabiera przekonania, że jest lepsze, ważniejsze od innych, ale też – że jest od nich całkowicie zależne. Że nie musi o nikogo dbać, ale musi znaleźć sposób, żeby inni dawali mu to, do czego przyzwyczaili go rodzice. Musi mieć, ale nie musi się starać.

Jeżeli rodzice wymagają od dziecka zbyt wiele (są niezadowoleni z dziecka, krytykują je, porównują z innymi, nie pozwalają mu na wyrażanie siebie, oczekują szczególnych osiągnieć), to dziecko nabiera przekonania, że jest gorsze niż inni, mniej ważne, i musi zasłużyć na to, żeby być akceptowanym. Że musi się bardzo starać zaspokajać potrzeby innych ludzi i dbać o ich uczucia, zapominając o własnych, bo mogą mu w tym przeszkadzać. Musi dużo z siebie dawać, ale nie musi mieć.

W pierwszym przypadku („jestem ważniejszy niż inni”) człowiek stawia swoje własne potrzeby i uczucia ponad potrzebami i uczuciami innych, jego priorytetem jest on sam, kosztem innych. Ale potrzebuje innych do realizacji swoich potrzeb, co sprawia, że żyje w lęku i paradoksalnie niskim poczuciu własnej wartości – bo nie potrafi być samowystarczalny. Jest uzależniony.

W drugim przypadku („jestem mniej ważny od innych”) człowiek stawia potrzeby i uczucia innych ponad swoimi, jego priorytetem są inni, kosztem siebie samego. Tym samym odcina się od siebie, od własnego źródła zasilania; ulega wyczerpaniu. Podobnie jak w pierwszym przypadku żyje w lęku (że nie zdoła zadowolić innych) i z niskim poczuciem własnej wartości. Jest odseparowany.

Prawda jak zwykle leży pomiędzy tymi skrajnościami.
Nie jesteśmy od siebie uzależnieni, bo każdy z nas jest potencjalnie samowystarczalny jak Robinson Crusoe, i nie jesteśmy samotnymi wyspami na oceanie, bo potrzebujemy siebie nawzajem, żeby się realizować. Współistniejemy na równych prawach. W momencie, w którym zdajemy sobie z tego sprawę, świat staje się lepszy.

Przekładając to na to, co teraz widzimy wokół siebie: ci, którzy robią sobie towarzyskie spotkania w czasie epidemii, ci, którzy gromadzą gigantyczne zapasy dla siebie, nie myśląc o tych, co w tym czasie dla nich pracują, ci, którzy okradają domy w przebraniach służb medycznych, ci, którzy robią biznes podnosząc ceny na najbardziej potrzebne produkty – to nie potwory ani nawet źli ludzie, to mechanizm „ja>inni”. Ci, co poświęcają siebie, żeby służyć innym, ratować innych, to mechanizm „ja<inni”.

Jeżeli przyjmiemy, że nasze umysły tworzą naszą rzeczywistość (dostajemy to, w co wierzymy, samopotwierdzamy swoje przekonania), to jako ludzkość tworzymy taki właśnie świat. Świat, w którym realizują się przekonania „muszę mieć, ale nie będę się starać” i „muszę się starać, ale nie będę mieć”. 
Tak jest na co dzień, ale w rutynie tego nie dostrzegamy. Dopiero sytuacje kryzysowe pokazują nam to wyraźnie. I może taki jest ich sens – żebyśmy mogli zobaczyć swój mechanizm i uzupełnić go o tę brakującą część, zrównoważyć odmiennym doświadczeniem. 
Jest wielu ludzi, którzy obecnej sytuacji realizują równanie ja=inni w praktyce: zachowują się odpowiedzialnie i dbają o swoje bezpieczeństwo, ale pomagają innym w miarę swoich możliwości – robią zakupy starszym osobom, dzielą się zapasami potrzebnych środków, dowożą jedzenie uwięzionym w kwarantannie, oferują dach nad głową tym, co utknęli za granicą. 
Powód, dla którego warto, jest jeden – życie w schemacie „ja>inni” lub „ja<inni” jest życiem w cieniu lęku i cierpienia; wydostanie się z tych schematów, życie w prawdzie, że każde życie jest tak samo cenne, a potrzeby i uczucia każdego tak samo ważne, przynosi wewnętrzny spokój, poczucie własnej wartości, samorealizację, radość – po prostu dobre samopoczucie. 
A równowaga w naszych umysłach tworzy równowagę w naszej rzeczywistości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s